odnowaducha blog

Twój nowy blog

Wiem, że nie byłam idealna dla Ciebie. Wiem, że nasze światy różniły się w każdym kontekście. Wiem, że przerosła Cię odległość. Nie chciałeś być budowniczym na ślepo…. Dwie bajki spotkały się i poczuły coś… Coś, co tylko jedna bajka miała tyle lat w sobie. Właśnie ta jedna bajka w końcu dorosła do tego, że zaczyna żyć od nowa. A przynajmniej spróbuje….. Bo prawdą jest, że serce raz poważnie złamane nie ufa od razu. Aczkolwiek po 12 latach chyba wypada wziąć się za siebie i w końcu coś zbudować, aby na stare lata nie zostać samemu na świecie. Nie wiem, czemu czekałam tyle lat.  Mam wrażenie, że jestem zaklęta. Chciałam tyle razy coś odmienić, a nie mogłam, bo czułam dziwną więź, której do tej pory nie mogę wytłumaczyć…..

Życzę Tobie wszystkiego najlepszego na Twojej  drodze życia i aby Twoja połówka była z Tobą szczęśliwa tak mocno, jak ja przez te kilka chwil, co dałeś mi…..

……

Brak komentarzy

Przepraszam. Nie wiem za co, ale przepraszam. Może za to, że żyję? Nie wiem. A może za to, że ciągle kocham? Też nie wiem… Wiem, że wstaję po 4 a sen nie przychodzi…

coś

1 komentarz

Coś mnie tknęło, aby tu wejść i coś skrobnąć… Choć to nie
jest reaktywacja, choć ten blog jest już zapomniany..

I po świętach… Straciwszy do nich radość przespałam je… Duch
świąt? A co to takiego? Nie wiem od kilku lat..

Obecnie czuję pustkę. Sącze piwo i patrzę w ciemność za
oknem… Cisza i smutek.. W takich chwilach jak ta chciałabym, by ktoś przy
mnie był. Marzę o tym, by ktoś mnie objął, powiedział kilka dobrych i ciepłych
słów. Po prostu był… Po prostu pokochał… Ale tej osoby nie ma… I zapewne
nigdy nie będzie…

Sączę piwo i patrzę w dal…

Jutro, a raczej dziś do pracy. Zaczęłam pracę traktować jako
odskocznie – odreagowanie rzeczywistości. Błąd? Możliwe, ale w pracy nie ma
czasu na myślenie o życiu. Chyba popadam w jakąś paranoję? Hmm nie wiem… Póki
co nie jestem niebezpieczna dla otoczenia.

Sączę piwo i patrzę w dal… I jest mi okropnie źle… Pewnie dlatego z sentymentu zajrzałam tu… Przeczytałam kilka notek, komentarzy.. Zrobiło się jeszcze bardziej źle… Życie… Nie zawsze pisane jest różowymi mazakami w kiwatki wielobarwne…

Żyję w sennym koszmarze, z którego obudzić się nie mogę.. Który będzie trwał mimo wszystko.. Mimo niechęci.. Będzie trwał do końca.. Boże.. Spraw cud..Choć raz.. Raz dla mnie.. Będę na niego czekać.. Zawsze czekać.. Na cholerny cud..

Z dniem dzisiejszym kończę prowadzenie bloga.. Moja decyzja i koniec.. Niemal trzy lata mojego życia.. Nie kasuję, bo szkoda..

Hmm..

1 komentarz

Dzisiejszego ranka Przyjacielowi urodziła się córeczka. Zdrowa, ważąca około 3 kg dziewczynka :)
Aż pomyślałam o własnym macierzyństwie. Ale nie nadszedł mój czas. Jeszcze nie.. Trzeba wpierw pokonać przeszkody, a przede wszystkim skończyć edukację.
A radość Przyjaciela ogarnie mnie wtedy równie mocno, a nawet mocniej..

Mam zdjęcia z Mazur :) Jak to dobrze zobaczyć nas razem. Brak słów..

A pozostając w klimacie Mazur.. Podoba mi się szanta, której tekst pod spodem, a którą znam już na pamięć :)

Perły i Łotry Szanghaju – Stary Ląd

Stary ląd za horyzontem znikł,
Gnajmy w morze z wiatrem w dal.
Czy wrócimy – tego nie wie nikt,
Serca matek ściska żal.

Dalej rwij synu z siłą setki lin,
Byś do domu wrócić mógł.
Niech Twa gwiazda prowadzi zawsze Cię,
A zły wiatr nie burzy snu.

Dzień za dniem i noc za nocą wciąż,
Sztorm za sztormem, rzadko sztil.
Mężne serce, spracowana dłoń
Często śmierci w oczy kpi.

Każdy chciałby na lądzie bliskich mieć,
Miesiąc, dwa być pośród nich,
Lecz na morzu zapewne każdy z nas
Znajdzie dom, o którym śni.

Powrócimy na rodzinny brzeg,
Gdy połowów miną dni.
Zostaniemy w domach, póki wiatr
Nie zastuka znów do drzwi.

Wyruszymy nim dzień obudzi się
I rozproszy ranne mgły.
Nasz kapitan obierze pewny kurs,
Wtedy los nie będzie zły.

Pies

4 komentarzy

„Pies, który do tej pory leżał gdzieś w ukryciu, biegał teraz tam i z powrotem po dachu, wyjąc posępnie, aż wreszcie zebrał się w sobie i skoczył na ramiona nieżyjącego człowieka. Chybił jednak celu i wywijając kozła w locie, spadł w fosę, gdzie uderzywszy o kamień, roztrzaskał sobie łeb”.
Charles Dickens

Fajna i smaczna scena. A tak wyobrazić sobie tego psa. Jego reakcję na to, jak nie wcelował w człowieka. Jak przeleciał obok niego i rozwalił sobie łeb.
Pomyłka i z życia przechodzimy w śmierć. Zakrwawione ciało psa leży w fosie obok kamienia i leżeć będzie, bo nikt nie przyjdzie po nie. Rozłoży się, zjedzą je muchy i inne robactwa. Kości z czasem także ulegną zniszczeniu. Po feralnym psie nie będzie śladu.

Czasem jedna sekunda zmienia życie. Jedna decyzja to kreacja przyszłości i pojedynczych dni. I czasem warto zamienić się w tego psa.

I racja – każdy ma dobre i złe dni..

Minął jeden z lepszych weekendów począwszy od końca sierpnia. Snu tyle, co nic, ale bliskość kochanej osoby jest ważniejsza od niewygód.
Uwielbiam patrzeć jak śpi. Jak unosi się i opada Jego klatka, jak czasem westchnie i zmarszczy czoło. Uwielbiam Go budzić – jest taki nieświadomy tego, co robi i co się dzieje. Zawsze mnie to rozbawi w duchu :]
A jak cieszył się na placu zabaw :] To był istny powrót do przeszłości – huśtawki, zjeżdżalnia, wspinaczka po oponach, konik :D To nic, że plac zabaw opustoszał, gdy dwa stare pryki pojawiły się na nim :] I to nic, że Misia opieprzył mały chłopczyk :D Ważne, że było śmiesznie i wspaniale.
I były świeczki i było wino, które nie do końca wypiliśmy. I była róża, która stoi w wazoniku obok. Długa, czerwona róża.
A pożegnanie? To była również scena z filmu…

Właśnie słyszałam, ile cementu wylano w kuchni – około 650kg. Zastanawiam się, kiedy wszystko zarwie się :/

Chodziłam dziś po mieście. Wynalazłam świetną, idealnie leżącą sukienkę. Tak, wiem – ja i cokolwiek, co nie nazywa się „spodnie” to nie dla mnie :] Ale ta wręcz zauroczyła mnie. Mówiła do mnie – weź mnie :P No i nie wzięłam i wątpię, abym wzięła :| A szkoda – czasem warto wyglądać jak kobieta :P

Wiadomości z linii frontu remontowego :] W środę malowany będzie mój pokój. Za nic nie wiem, jaki wybrać kolor farby :| Mam już na oku kilka przedmiotów, które upiększą wnętrze czterech ścian. Ale do pioruna – jaki wybrać kolor? :|

nogi.jpg

Remont idzie pełną parą. Kuchnię mam piękną, a dziś wyżywałam się na powieszonych plakatach w moim pokoju :] A ile frajdy przy tym miała to szok :D W końcu urządzę pokój według mojego pomysłu :) Apropos – szukam chętnych, którzy kupią mi w prezencie maskę indiańską, bądź coś większego z orientu (buhahahaha leży) :P

A frajdy mam o wiele więcej, ponieważ w piątek zobaczę moje Kochanie :) I przywitam Je na peronie i będziemy stać przytuleni jak para w jakimś filmie romantycznym (hehe), a podróżni będą podziwiać :P Taa – już nie mogę się doczekać :] I wypijemy wino półwytrawne w pokoju pełnych świeczek przytarganych z Mazur :] I w ogóle i aż mi zabrało mowy piśmienniczej z tej radochy :P

(Czytam całość i wnioskuję, że wiekowo napisała to dziewczynka mająca 10 lat :P Cóż – trzeba się jakoś odmładzać :P )

A co by pomieszać w całości…

Osobowość… Wszyscy opisujemy ludzi, z którymi stykamy się, na podstawie naiwnych teorii osobowości stworzonych metodą prób i błędów. Równie dobrze możemy do klatki z agresywnym psem wpuścić kota i zbadać, jak długo zachowa swoją naturalną formę. I możemy badać to do momentu, aż agresywny pies będzie tolerował obecność kota (uwaga – potrzeba znaczącej ilości kotów).
Świat to wysypisko schematów, którym chcąc czy nie chcąc, poddajemy się na co dzień. Badając osobowość wyjaśniamy zarówno podobieństwa, jak i różnicę pomiędzy jednostkami. Gdzie tu naiwność? A choćby w tych schematach. Czy poznając nowa osobę nie zdarza się wam wyłapać u niej pewne cechy charakteru i na tej podstawie zaszufladkować ją? Mi się to zdarza (zwłaszcza, jeśli chodzi o partnerów). I nie jest to błędem tylko normalną reakcją człowieka stykającego się z czymś nowym. Błędem byłoby zaszufladkowaną osobę postawiać na straconej pozycji nie poznając jej bliżej.

To takie małe przemyślenia z wykładów :]

A w telewizji pokazują włąśnie Akademię Morksą w Gdyni. I taki ładny statek.. Hej ha!! I piosenka fajna – szantowa.. Pełne żagle, marynarze uwijający się na pokładzie. Ciekawe – co czeka studentów owej Akademii? Kto wie? :]

96.jpg

Popijając malinową herbatę, patrząc na stary pamiętnik i wsłuchując się w warkot komputera i lodówki, myślę o spakowaniu plecaka i wyjeździe. >„Wsiąść do pociągu byle jakiego” – tak, tego chciałabym. Przypomina mi się od razu Edward Stachura. Lubię jego wiersze, a w przeszłości utożsamiałam się z jego osobą. Żył na walizkach – wtedy było to piękne, dziś niemal niemożliwe.
A po co wyjechać? Ot tak sobie – dla samego jechania. Dla stukotu kół i mijanych widoków. Dla ewentualnych ludzi, których poznaje się przez przypadek. Np.: jechałam do Tczewa. Zmęczona, zdenerwowana tym, co miało być za kilka godzin (co to było, nie powiem, ale przeżyłam jakoś :P ). Na przeciwko mnie siedział chłopak, który czasem dziwnie uśmiechał się. Nie miałam ochoty na rozmowy, ale po kilkunastu minutach zmieniłam zdanie. Słowo do słowa i podróż z Szymonem – przyszłym księdzem, a obecnych studentem teologii, minęła milej i szybciej :)
Albo.. Wracałam z Bydgoszczy. Ludzi masa, przedziały zajęte. Miałam stelaż i z trudem mijałam stojących w przejściach podróżnych. W końcu trafiłam na jakąś kobietę. Informuję ją, że na przedzie nie ma już miejsc i od tej pory jechałyśmy razem. Pożyczyła mi parę gazet do czytania, chciała poczęstować papierosem, a w Pile ku moim oczekiwaniom, zajęłyśmy przedział :) To była zakręcona kobieta :]
Można wiele przeżyć jeżdżąc pociągami. To jest wspaniałe :)

Mimo, że ten stary pamiętnik znam na pamięć, czytałam go znowu. Po co? Dlaczego? A bo ja wiem – ot tak sobie. I śmieszne jest to, jak człowiek potrafi błądzić.
W tym pamiętniku mam jedną kolorową stronę. Wkleiłam na niej wiersz, który został mi zadedykowany w roli przeprosin. Pod spodem napisałam: Marzyć, śnić, potrzebować… To było 2003 roku. Dziś o te dwa lata starsza, mądrzejsza.. Dwa lata.. Niby mało, ale robi ogromną różnicę..

Idę spać w ślady za moim Kochaniem :)
Dobranoc..

Dobranoc… Niech Ci się śni,
że na łące stoisz pełnej kwiatów,
a przy Tobie ja na łące stoję,
i kwiat daję Ci, biały kwiat szczęścia…

A chociażby krwią i potem trzeba
ronić ziemię, by ten kwiat wydała:
niechaj płyną, byle móc Ci podać,
móc Ci podać kwiat, biały kwiat szczęścia…

(K.Przerwa-Tetmajer)

Gdyby jakiś czas temu zapytano się mnie, czy wierzę w miłość – wyśmiałabym, popiła śmiech piwem lub innym trunkiem i zapaliła papierosa.
Gdyby dziś zadano mi te same pytanie odpowiedziałabym, że jest To najwspanialsze uczucie jakie może spotkać człowieka.
I kolejny raz napiszę, jaka to ja szczęśliwa :P I będę to podkreślać w kółko, aż do znudzenia. Wiem – jestem kochana i w ogóle :]
Wszystko układa się doskonale.. Ja mam swoją Miłość, mój Przyjaciel niebawem dziecko, mam remont w domu (hehehe), mam z pokoju kuchnię (właśnie warczy lodówka) :P
To jest doskonałość :) A doskonalsza i idealna od wszystkiego jest Nasza Milość :**

724320.jpg


  • RSS